niedziela, 1 marca 2015

Rozdział 2

Rozdział 2     ,,Trzymaj się od niego z daleka."

Wstając rano postanowiłam sobie że przez cały dzień nie spojrzę w stronę Blacka. No, bo niby po co? Nie miałam pojęcia w co się ubrać i stałam przed szafą przez dziesięć minut. W końcu zdecydowałam się na legginsy w szachownicę, białą koszulką z krzyżem, żółte vansy, żółtą bandamkę którą związałam sobie włosy i trochę dodatków. Uczesałam się w koka, pomalowałam się i byłam już gotowa. Zjadłam śniadanie i wyszłam do szkoły. Zawsze zawoziła mnie mama, lecz dzisiaj postanowiłam się przejść. Opowiem wam trochę o moich znajomych. Moja najlepsza przyjaciółka Jasmine Watson jest bardzo towarzyska i wesoła, marzy o prawdziwej miłości jak w filmie ,,Szkoła uczuć". Znamy się od urodzenia, bo nasze mamy przyjaźnią się od liceum. Moja druga najlepsza przyjaciółka to Hannah Price. Przyjaźnimy się od podstawówki. Jest odważna i wybuchowa, lubi wszelkie ryzyko i dobrą zabawę. Trzecia w kolejności najlepsza przyjaciółka nazywa się Rosalie Parker. Ma ona niesamowity talent do częstego wpadania w tarapaty. Jest trochę nieśmiała, ale jak się rozkręci to potrafi gadać przez cały dzień. Koleguję się również z innymi dziewczynami ze szkoły, takimi jak: Clarissa Russell, Nicole Adams, Trish Harris, Patty Mason. Mam także wielu przyjaciół wśród chłopców np. Jake Carter, Tony Sherman, Steve Baker, Milo Lloyd.
Byłam tak zamyślona, że nawet nie zauważyłam kiedy doszłam pod szkołę. Jak zwykle podbiegła do mnie Clarissa na tych swoich wysokich szpilkach. Nie wiem jak ona może w nich biegać. Zaczęła opowiadać co usłyszała, albo raczej podsłuchała, w szkolnej toalecie.
- Ta głupia cheerleaderka myśli że jest od nas lepsza. - tym zdaniem zakończyła swój monolog.
Już wyjaśniam. Nasza szkoła dzieli się na tak zwane grupy społeczne. Najpopularniejsza to grupa Liderów do której należę ja i moi znajomi. Później są cheerleaderki, za wszelką cenę chcą zająć nasze miejsce. Niestety cheerleaderki nigdy nie będą liderkami. Potem chłopaki z drużyny football-owej. Następnie bad boys i bad girls. Potem tak zwani normalsy, czyli osoby niczym nie wyróżniający się z tłumu. A na końcu kujoni, oni totalnie nic nie znaczą w szkolnym świecie.
                                       *****
- Uff, już myślałam że nie wytrzymam na tej fizyce. Ta babka tak przymula, że aż chciało mi się spać. - jak zawsze po lekcji fizyki narzekała Jasmine.
- No mi też, jakby jeszcze zrobiła jakieś ciekawe doświadczenie to by było super, ale nie ona ciągle musi gadać.
Nagle znikąd pojawił się jeden z tych nowych bad boys. Właśnie ten co pierwszego dnia Clarissa próbowała do niego zagadać. Musiałyśmy mieć dość dziwne miny jak się do nas odezwał:
- Hej dziewczyny. Ty jesteś Jasmine Watson?- zwrócił się do mojej przyjaciółki.
- Yyy tak.
- Zapomniałaś książki z klasy.
No kto by pomyślał że ten groźnie wyglądający chłopak może być taki uczynny.
- A dzięki.- Jessy była nieco zawstydzona.
- Drobiazg. A ty jak się nazywasz?- powiedział patrząc na mnie.
- Co? - wyjąkałam.
- Pytałem jak się nazywasz? - zrobiłam pytającą miną - Kolega chce wiedzieć. - sprostował.
-To dziwne że kolega chce wiedzieć jak się nazywam. Przecież każdy mnie zna. - dobra t trochę głupio brzmi, ale już nie cofnę tego co powiedziałam.
- Melody Foster. -odpowiedziała za mnie Jasmine za co byłam jej ogromnie wdzięczna. - A ty?
- Blaise Dixon. Co robisz po szkole Jasmine?
Już ich nie słuchałam bo moją uwagę przykuł Matthew Black, opierający się o szafkię i patrzący prosto na mnie. No tak, już teraz wiem który kolega chciał wiedzieć jak się nazywam. Zaraz! On opiera się o MOJĄ szafkę! Właśnie miałam iść schować tam podręcznik od fizyki i wyjąć matematykę, ale nie mogę, bo niby jak?!
- Mel? Co z tobą? - usłyszałam pytanie Jasmine.
 - Nic, nic. - dopiero teraz zauważyłam że Blaise już sobie poszedł i rozmawia z Blackiem.
- Blaise Dixon zaprosił mnie na randkę! Czujesz to?! Chociaż nie wiem czy to ma być randka, po prostu powiedział ,,chodźmy do kina", a ja się zgodziłam. Boże w co ja się ubiorę?!
- Spokojnie pomogę ci wybrać jakąś fajną kieckę.
- Super, jesteś najlepsza. Dobra chodźmy po książki, bo zaraz spóźnimy się na matematykę.
Wiedziałam, że muszę w końcu tam podejść, ale kompletnie nie byłam na to przygotowana. Zastanawiałam się czy gdy go poproszę o to to po prostu się odsunie, czy będę musiała użyć siły. No dobra z tym użyciem siły trochę przesadziłam. Podeszłyśmy do szafek, miałyśmy je obok siebie, a o szafkę Jessy opierał się Blaise. Ona ma łatwiej ja niestety nie.
- Yyy możesz mnie przepuścić? - powiedziałam grzecznie, ale stanowczo.
- Po co?- spytał. On to jednak jest głupi.
- Bo opierasz się o moją szafkę kretynie.
- A co jeśli się nie odsunę? - ten chłopak wyraźnie ze mnie kpił.
- Wtedy będę musiała użyć siły.- powiedziałam to , a on wybuchnął śmiechem. No tak to było głupie, zapewne jest ode mnie silniejszy.
- Lepiej nie będę ryzykował. - powiedziawszy to odsunął się od mojej szafki.
Otworzyłam ją włożyłam nie potrzebne książki, wyciągnęłam te potrzebne i jeszcze pomalowałam usta błyszczykiem. Wszystkiemu przyglądał się Matthew
- A może wybierzemy się na podwójną randkę?- usłyszałam słowa Blaisa.- Melody? Matt?
- Nie rozumiem po co nas o to pytasz. Ja go nie znam.- odparłam hardo.
- I to jest właśnie ekscytujące.
- Nie rozumiem co jest ekscytującego w randce z kimś kto wygląda jakby pociąg po nim przejechał.
Odwróciłam się na pięcie i odeszłam. odchodząc usłyszałam tylko słowa któregoś z nich:
- No stary, to wyższa liga. Liderka.
Och, ale się wkurzyłam!
                                      *****
 - Mówię Ci Jasmine, lepsza jest ta sukienka w kwiatki. - siedziałyśmy u Jessy w pokoju, a ja pomagałam przygotować jej się na randkę.
- Nie czerwona?
- Idziesz na randkę do kina, a nie do klubu więc ubierz sukienkę w kwiatki, katanę i brązowe koturny.
- No dobra masz rację Mel.
Zrobiłam jej lekkie fale które opadały jej swobodnie na ramiona i delikatny makijaż. Wyglądała fantastycznie.
- Jejku Melody, kiedy już zostanę sławną aktorką zatrudnię cię jako moją prywatną sytlistkę.
- Pytanie tylko czy się zgodzę. - puściłam jej oczko.
W tym czasie zadzwonił dzwonek do drzwi.
- O matko sałatko to Blaise!- zapiszczała Jasmine.
- No to idź otwórz drzwi. - poradziłam jej.
- Otworzę drzwi i co mu powiem? ,,Hej Blaise fajnie wyglądasz". O zgrozo! A co jeśli nie będzie fajnie wyglądał?! Co mam kłamać?!
- Spokojnie kobieto! Po prostu otwórz drzwi.- Jasmine zawsze tak emocjonalnie na wszystko reagowała. Za bardzo się wszystkim niepotrzebnie przejmowała.
Moja przyjaciółka poszła na randkę, a ja wyszłam z jej domu tylnymi drzwiami. Z jednej strony cieszyłam się się z tego, że wyszła gdzieś z chłopakiem, ale niekoniecznie cieszyło mnie to że tym chłopakiem jest Blaise Dixon. Szłam ulicami Londynu, które były dziwnie puste, co trochę mnie zdziwiło. Nagle ktoś złapał mnie za rękaw bluzy i przycisnął do ściany. Lepiej przyjrzałam się napastnikowi. Była to dziewczyna. Wysoka, ciemnowłosa, ubrana na czarno z mocnym makijażem.
- Posłuchaj mnie uważnie, bo więcej razy nie powtórzę. Zostaw w spokoju MOJEGO chłopaka, bo jak jeszcze raz zobaczę, że z nim rozmawiasz, zastrzelę cię. - to mówiąc przyłożyła mi do skroni pistolet.-Rozumiesz?!
- No okay, ale ja nawet nie wiem o kogo ci chodzi.- przeanalizowałam w głowie z jakim chłopakiem ostatnio rozmawiałam i stwierdziłam że był to brat Jasmine, ale on ma 15 lat!
- Matthew Black. I pamiętaj co ci powiedziałam, trzymaj się od niego z daleka!
Puściła mnie i odeszła jakby nigdy nic. Nie mam pojęcia kim naprawdę jest Matthew Black, ale skoro ma taką dziewczynę, to na pewno nie jest grzecznym chłopcem.